Archive for the ‘Porady’ Category
Jeśli komuś wydaje się, że w zimie żadne prace w ogrodzie nie są konieczne, jest w ogromnym błędzie i najpewniej dopiero rozpoczyna swoją przygodę z ogrodnictwem. Kalendarz ogrodnika wyraźnie zakłada, że zima jest doskonałym czasem, żeby zająć się oczkiem wodnym.

Jeszcze przed przyjściem mrozów, należy przenieść niektóre ryby i rośliny do cieplejszego pomieszczenia. Dotyczy tych zbiorników, które mają poniżej metra głębokości, gdyż łatwo może skuć je lód. Te, które w oczku wodnym pozostają również powinny mieć odpowiednie warunki. Jak wiadomo, kiedy temperatura wody spada, ryby zaczynają wegetację, co oznacza, że nie będą przyjmowały pokarmu. Dlatego też z wody trzeba usunąć wszelkie zanieczyszczenia, a przede wszystkim liście. Jedyną kryjówką dla ryb powinno być w tym wypadku sitowie. Ważne, aby oczko wodne odpowiednio natlenić, zwłaszcza kiedy woda zamarznie, co pozwoli na zachowanie równowagi biologicznej. Jeśli o to nie zadbamy – na wiosnę oczko wodne zmieni się w szambo – istnieje małe prawdopodobieństwo, że jakakolwiek roślina czy ryba w nim przeżyje. W celu natlenienia zaleca się zastosowanie styropianowych pływaków, dzięki którym woda będzie wolniej zamarzać. Nie zaleca się raczej tworzenia przerębli, gdyż może to zakłócić spokój ryb i innych zwierząt żyjących w wodnym środowisku. W natlenieniu mogą przydać się również środki chemiczne – specjalne tabletki z aktywnym tlenem czy nawet całe zbiorniki, które pozwolą na natlenienie przez nawet miesiąc, co z kolei uzależnione jest od ilości ryb i roślin w oczku.
Odpowiednie przygotowanie oczka wodnego sprawi, że zwierzęta i rośliny bezpiecznie przeczekają ten ciężki okres niskich temperatur, a z pewnością odwdzięczą się wiosną i latem.
Sezon może już nie ten i koszenie trawy nie wchodzi w grę – trzeba będzie poczekać do wiosny, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rozejrzeć się za kosiarką na przyszły sezon właśnie teraz. Jest ku temu jeden ważny powód – z pewnością będzie o kilka, kilkanaście procent taniej, niż, gdy na sprzęt polować będą wszyscy spóźnialscy, gdy okaże się, że trawnik nie wygląda za dobrze.
Kosiarkę musimy dopasować, nie inaczej, jak pod siebie. To od naszych potrzeb zależy, czy w sklepie skierujemy się do działu kosiarki spalinowe, czy może elektryczne. Na początku musimy ocenić, jakiej wielkości jest nasz trawnik. Jeśli to tylko skrawek zieleni w przydomowym ogródku, a nie kilka hektarów w ogrodzie z oczkami wodnymi, fontannami i kominkiem, w zupełności wystarczy nam kosiarka elektryczna. Będzie to rozwiązanie nie tylko ekonomiczne, ale też ciche, co jest ważne zwłaszcza, jeśli mamy do czynienia z nietolerancyjnymi sąsiadami. Przy powierzchni powyżej 100 m2 lepiej zdecydować się na kosiarkę spalinową. O tym, jaką kosiarkę wybrać decyduje też ukształtowanie terenu. Jeśli przeszkadzają nam na przykład rosnące krzewy i doniczki, to manewrowanie „spalinówką” może nie być łatwe.
Z punktu widzenia koszącego ważne jest również zainteresowanie się tym, co się dzieje ze skoszoną trawą. Są kosiarki, które posiadają na nią specjalne zbiorniki, a są takie, które rozrzucają skoszoną trawę gdzie się tylko da. W drugim przypadku czeka nas więc jeszcze kilka godzin grabienia. I jeszcze bardzo ważna rzecz – częstotliwość koszenia. Jeśli robimy to dość rzadko może okazać się, że w zupełności wystarczy nad podkaszarka – będzie tańszym rozwiązaniem od kosiarki.
Czasem jednak kosiarki ręczne nie wystarczają, zwłaszcza, jeśli mówimy o naprawdę dużych powierzchniach. Wtedy trzeba będzie zaopatrzyć się już w kosiarkę samojezdną, czyli traktorek – musimy się jednak liczyć z tym, że to wydatek rzędu kilku tysięcy złotych.
Każda kosiarka, niezależnie od tego ile kosztuje i na jakie powierzchnie najlepiej się nadaje, to sprzęt, o który trzeba dbać. Obowiązkowe jest jej każdorazowe czyszczenie i dbanie, aby nie zabrakło w niej oleju, w przypadku spalinowej, a także, żeby przechowywać ją w odpowiednich warunkach.
Wiemy, że nawozy są niezbędne – bez nich nasze wypieszczone rabatki nigdy nie zarosłyby kwiatami, a nasz trawnik nie byłby z pewnością tak bujny i zielony. Nawozy są dla roślin tym,czym witaminy i minerały dla ludzi – są niezbędne dla ich wzrostu, zdrowia i prawidłowego funkcjonowania.
Dlatego dostarczenie nawozów roślinom jest naszym obowiązkiem, jednak nie jest to sprawa tak prosta, jak może się wydawać. Doświadczeni ogrodnicy wiedzą bowiem, że istnieje wiele czynników, nad którymi trzeba się zastanowić, zanim przystąpimy do procesu nawożenia.
Przede wszystkim jest to czas uwalniania się składników pokarmowych do podłoża, istnieją bowiem nawozy zarówno o krótkim, jak i wydłużonym okresie działania. Jeśli zależy nam na natychmiastowym dostarczeniu dobroczynnych minerałów roślinom, należy wybrać oczywiście nawozy o natychmiastowym działaniu. Jednak należy uważać – przy zbyt dużej dawce w krótkim czasie roślina także może przedawkować!
Jeśli chcemy, aby nasze nawożenie wystarczyło na cały okres wegetacyjny roślin, warto wybrać nawozy o wydłużonym okresie działania, których powolny rozkład powoduje stopniowe dozowania składników odżywczych do gleby.
Oprócz tego mamy także wiele rodzajów nawozów do siewu nasion. Najlepiej o takich nawozach dowiedzieć się jak najwięcej, gdyż wszystkie nasiona są wyjątkowo delikatnie i należy obchodzić się z nimi znacznie delikatniej, niż z dojrzałymi roślinami. Nie warto samodzielnie zgadywać, czy wolno je nawozić, czy nie. Odmiennego traktowania wymagają kwiaty, trawnik, czy warzywa. Aby nasze plony były piękne i zdrowe, kluczowa jest wiedza o odpowiednim nawożeniu.
Piękny i zadbany ogród potrafi być wizytówką niejednej posesji. Często zasłania on budynek, a wzrok przechodniów skupia się na niebanalnych kompozycjach kwiatów i drzew. Można sobie wówczas pomyśleć, że utrzymanie go w takim stanie wymaga od właścicieli wielu dni ciężkiej pracy. Nie musi to być prawda, bowiem dobrze zestawione rośliny nie wymagają szczególnej pielęgnacji, a wyglądają po prostu zachwycająco.
Bardzo ważne i tak naprawdę najtrudniejsze w projektowaniu ogrodu jest ułożenie odpowiednich kompozycji roślinnych. Najlepiej zlecić to zadanie profesjonalistom, jeżeli jednak ktoś pragnie samodzielnie, od początku do końca, zbudować swój zielony kącik, to powinien kierować się kilkoma podstawowymi zasadami.
Przede wszystkim obok siebie powinny rosnąć rośliny mające podobne wymagania glebowe. Nie można posadzić krzewu rosnącego na glebach kwaśnych, a tuż obok takiego, który do życia potrzebuje gleby zasadowej. Jeżeli tak zrobimy, nieprzystosowane do rośnięcia w takich warunkach rośliny, zostaną stłamszone przez inne i w konsekwencji uschną. Podobne w skutkach może być sadzenie roślin delikatnych, wolno rosnących w sąsiedztwie gatunków ekspansywnych i mało wymagających. W takim przypadku zagłuszenie słabszych będzie tylko kwestią czasu.
By ogród przyciągał wzrok, można sadzić rośliny kontrastujące ze sobą pod jakimkolwiek względem. Powinny się one jednocześnie wzajemnie uzupełniać i tworzyć wielopiętrowy układ. Należy więc zestawić ze sobą odmiany o różnych pokrojach, barwach, różnej sile wzrostu i wymaganiach świetlnych. Podobnie jak przy malowaniu obrazu, należy wyróżnić tylko kilka roślin, pozostałe powinny tworzyć kompozycję na wzór tła. Trzeba stworzyć pewnego rodzaju sztuczne zespoły roślinne, w których obok wysokich drzew pojawią się, krzewy i byliny.
Różnorodność gatunków powinna zostać ograniczona, ponieważ pomieszanie ze sobą zbyt dużej ilości rodzajów stworzy mało harmonijny i pełen pstrokacizn układ. Pod uwagę należy wziąć także wielkości jakie osiągną rośliny za kilka lat. Projekt należy więc rozpocząć od najpotężniejszych drzew, które będą stanowić trzon całości. Do nich dopiero dobieramy krzewy i byliny.
Mądrze należy zagospodarować trudno dostępne zakątki, zostawiając im nieco więcej swobody, np. zakładając łąkę kwietną. Dobrym pomysłem jest także oddzielenie trawnika od rabaty np. krawężnikiem. Ułożenie go na równi z gruntem ułatwi koszenie trawy. W końcu nie da się uniknąć wszystkich ogrodowych prac, jednak niezbyt uciążliwa pielęgnacja może być dla gospodarza prawdziwą przyjemnością. Zwłaszcza, gdy po skończonej pracy może napić się kawy w altance, spoglądając na swój prywatny park.
Nie ma chyba na świecie osoby, która może z czystym sumieniem powiedzieć, że lubi mrówki, tak jak lubi się psy czy koty. Mrówek – mimo ich pracowitości – nie lubi nikt. Są małe, ale liczne, do tego wszędzie ich pełno. No i zdarza im się ugryźć! Jeśli nie zamierzasz poddawać swojego ogrodu i altanki ich rządom, przeczytaj nasze sprawdzone sposoby na pozbycie się tych nieproszonych, upierdliwych gości.
Przyznaj szczerze – nie raz zdarzało Ci się podziwiać mrówcze kopce, które są w zwierzęcym świecie prawdziwymi perełkami architektury. Co jednak jest dobre w lesie, niekoniecznie jest mile widziane w naszym ogrodzie. Tutaj to my podporządkowaliśmy sobie przyrodę i bardzo nie lubimy aktów nieposłuszeństwa, do których z pewnością należy oblepianie kwiatów (zwłaszcza peonii) oraz zjadanie resztek roślin. Mrówki lubią nasze ogrody, bo chętnie osiedlają się w nowych środowiskach, gdzie mają odpowiednie nasłonecznienie i sporo kamieni do dyspozycji. Jeśli jedna z nich znajdzie u nas jakiś przysmak, od razu wie o nim cała ferajna .A gdy mrówki zaczynają spacerować po stole – wtedy trzeba szykować się na wojnę.
Do naturalnych metod walki zalicza się sadzenie roślin-odstraszaczy. Mrówki bardzo nie lubią zapachu piołunu, wrotyczy, lawendy, nagietku i ziół, takich jak np. mięta (dobry sposób: częste podlewanie mocną, miętową herbatą). Miejsca, w których mrówki pojawiają się najczęściej, można posypać mąką kukurydzianą (jedzą, pęcznieją i giną), proszkiem do pieczenia i cynamonem. Mniej humanitarnym, ale skutecznym sposobem na mrówki jest polewanie mrowiska wrzątkiem oraz korzystanie ze środków chemicznych w postaci granulatu, aerozolu lub trutki pokarmowej. Jeśli nie chcesz dokonywać takich aktów przemocy, możesz zorganizować szkodnikom przeprowadzkę – wsadź w kopiec doniczkę z trocinami (do góry dnem), a gdy owady się tam zagnieżdżą (zwykle zajmuje im to ok. 3 tygodni), możesz przenieść je do lasu.
Kret to mały, owadożerny ssak porośnięty futerkiem i obdarzony doskonałym słuchem. Jest ślepy i żyje pod ziemią, gdzie dzięki swoim łopatowatym łapom z mocnymi pazurami, kopie podziemne tunele. Służą mu one jako pułapki na dżdżownice, owady, ślimaki i małe gryzonie, którymi się żywi. Niestety przy okazji podkopuje korzenie naszych roślin, tworząc na powierzchni nieestetyczne kopce o wysokości nawet 90 cm. Widząc je w swoim ślicznym ogródku, nieraz zapominamy, że krety objęte są ochroną. Spokojnie, istnieje jednak szereg bezkrwawych metod, które pozwolą przepędzić Ci tych niechcianych gości.
Czemu krety tak bardzo kochają nasze wypielęgnowane ogródki? Otóż ciężko buduje im się sieć korytarzy w suchej i zbitej ziemi, a na regularnie podlewanych działkach i rabatach gleba jest wilgotna i pełna pożywienia. Trudno sobie wyobrazić, by mogło być inaczej, dlatego trzeba zastosować sprawdzone sposoby na to, by zwierzaki mimo wszystko omijały nasz ogródek.
Bariery i pułapki
Najlepszą metodą jest po prostu niewpuszczanie kreta naszego ogródka. Może mu to uniemożliwić głęboka (do 60 cm) podmurówka ogrodzenia, rów zasypany gruzem czy ocynkowana siatka wkopana wzdłuż płotu. Jeśli zwierzak dostanie się już na nasz teren, musimy go złapać i wypuścić na wolność jak najdalej od naszej posesji. W sklepach są dostępne gotowe kretołapki, które montuje się pod ziemią, w krecim tunelu.
Za pomocą zapachu
Krety nie lubią roślin o bardzo intensywnym zapachu, takich jak bazylia, czosnek czy aksamitka. Dobre rezultaty daje umieszczenie w korytarzach roztartych ząbków czosnku czy wlanie gnojówki z liściu bzu czarnego.
Za pomocą dźwięku
Skuteczną metodą odstraszenia kreta jest zainstalowanie w jego tunelu elektroakustycznego odtwarzacza, który emituje sygnały o wysokiej częstotliwości. Krety nie znoszą hałasu, więc sprawdzą się także powbijane w ziemię stalowe rury i pręty, w które trzeba stukać. Na wystających z ziemi kijach można zamontować wiatraczki (np. z plastikowych butelek), które obracając się na wietrze, będą przekazywały w głąb ziemi intensywne drgania. Trzeba jednak pamiętać o przemieszczaniu straszaków, gdyż krety są sprytne i z czasem przyzwyczajają się do dźwięków dochodzących z jednej strony.
Niezależnie od tego, czy mamy do zagospodarowania mały wycinek zieleni, jak na przykład niewielka część ogrodu, czy większą przestrzeń, na której chcemy, aby rosła jedynie trawa, musimy wykonać pewne zabiegi przygotowawcze.

Po pierwsze, jeżeli gleba na której chcemy zasiać trawę jest zbyt wilgotna, należy użyć rurek drenacyjnych o średnicy pięciu do dziesięciu centymetrów, aby spowodować ujście nadmiaru wody.
Krok drugi to przygotowanie warstwy urodzajnej. Jej grubość powinna wynosić około dziesięciu, piętnastu centymetrów. Koniecznie należy pozbyć się z terenu przeznaczonego po wysiew wszelkich kamieni, żwiru, wapna, drewna, czy korzeni.
Teraz należy glebę przekopać usuwając z niej wszystkie chwasty i wyrównać. Jeżeli usunięcie chwastów nie jest takie proste, proponuję zastosować herbicydy.
Aby trawa lepiej wzrastała, glebę nawozimy ziemią kompostową, ewentualnie gleba zwapnowaną.
Najodpowiedniejszy odczyn gleby pod wzrost trawy wynosi od 5.5 do 6.5 pH. Jeżeli będzie on zbyt niski, trawnik może zarastać mchem, jeżeli jednak zbyt wysoki – chwastami.
Wydawałoby się, że to już wszystkie konieczne czynności, jednak nie powinniśmy zapomnieć o wałowaniu powierzchni za pomocą walców z wodą lub piaskiem. Dzięki temu zabiegowi gleba lepiej się ułoży. Do czasu wysiewy powinniśmy poczekać około dwóch, trzech tygodni.
Możemy siać! Najlepiej na przełomie kwietnia i maja oraz sierpnia i września. Najpierw lekko spulchniamy wierzchnią warstwę, nawadniamy jeżeli jest zbyt sucha (najlepiej siać po naturalnych opadach deszczu) i ręcznie lub z pomocą siewnika rozsiewamy nasiona traw.

Naturalne opady są o tyle dobre, że gleba będzie dobrze nawodniona, a jej wierzchnia warstwa na tyle sucha, że nasiona nie przykleją się do grudek ziemi, co uniemożliwiłoby ich przykrycie.
Ogród jest miejscem, w którym wypoczywamy po ciężkim dniu pracy, spędzamy czas z rodziną lub przyjaciółmi lub szukamy ciszy, cienia i szczypty wytchnienia od codziennych problemów. Jest to miejsce magiczne i od wieków doceniane przez ludzkość. Bo gdzie znajdziemy schronienie przed szumem miejskich arterii jak nie tutaj? By móc komfortowo wypoczywać potrzebne nam będą niektóre elementy architektury ogrodowej, dzięki którym nasz ogród stanie się nie tylko piękny, ale również praktyczny.

Jeżeli lubimy przebywać na ogrodzie również wtedy kiedy pada deszcz warto jest zadbać o kawałek dachu. W tym celu można w ogrodzie wybudować altanę. Altana jest doskonałym rozwiązaniem nie tylko kiedy pada deszcz. Uchroni ona nas także przed słońcem i zapewni komfort wypoczynku. Altany możemy podzielić na otwarte, półotwarte i zamknięte. Altany otwarte to takie, które posiadają zadaszenie lecz nie mają zamkniętych ścian. Ich zaletą jest niewątpliwy fakt, iż takie rozwiązanie nie odizoluje nas od świata zewnętrznego i nie przysłoni ogrodu. Jednak przy większym wietrze altana otwarta okazać się może mało praktyczna.
Altany zamknięte posiadają wszystkie cztery ściany. Z pewnością nie jest to rozwiązanie dla osób lubiących podziwiać z wnętrza takiej altany krajobraz ogrodu. Altana zamknięta nadaje się doskonale do przechowywania narzędzi ogrodowych. Ponieważ rozwiązanie to posiada drzwi będą one bezpieczniejsze a przede wszystkim nie dosięgnie ich panująca w ogrodzie wilgoć.

Pomiędzy altaną otwartą i zamkniętą jest jednak rozwiązanie pośrednie- altana półotwarta. W tego typu konstrukcji altana może posiadać jedną, dwie lub trzy ściany. Mogą być one pełne lub z kratownicy. Jeżeli zdecydujemy się na ściany wykonane z kratownicy, możemy obsadzić je pnączami a z pewnością nasza altana nabierze niepowtarzalnego klimatu. Ponadto altana półotwarta jest rozwiązaniem, które nie przysłoni nam widoku na ogród a przynajmniej częściowo odizoluje od wiatru.
Nikt już chyba nie ma wątpliwości, że wiosna w pełni. O ile niektóre prace ogrodowe wymagają odpowiedniej pory roku, ze względu na okres wegetacyjny roślin, czy dodatnią temperaturę, o tyle budowa oczka wodnego nie ma takich wymagań. W kilku krokach postaramy się pokazać w jaki sposób je stworzyć – wbrew pozorom nie jest to takie trudne i nie potrzeba pomocy fachowca.
Po pierwsze będziemy musieli znaleźć odpowiednie miejsce na nasze oczko, dobrze, żeby znajdowało się tam, gdzie często przebywamy – w okolicach altany, ławki lub tarasu, przynajmniej będzie czym nacieszyć oko. Istotny jest również stopień nasłonecznienia, nie może on być zbyt duży, ponieważ sprzyja to rozwojowi glonów. Kilka godzin w pełnym słońcu zupełnie wystarczy.
Kształt naszego oczka wodnego zależy tylko od nas. Możemy się zdecydować na bardziej owalny, czy o nieregularnej „linii brzegowej”, ważna jest natomiast głębokość – musi to być minimum 40-50 cm, w przypadku hodowli ryb, powyżej 1 metra. Przy niedużej wielkości naszego oczka w zupełności wystarczy nam łopata, jeśli jest bardziej rozległa, wspomóżmy się małą koparką. Pamiętajmy, że oczko powinno być lekko nachylone, żeby w zimie lód nie powodował pękania ścianek. Tak wykopany dół musimy wyścielić. Nada się do tego folia PCV – pamiętajmy o jej zapasie, żeby przymocować ją do brzegu, albo specjalne formy, które możemy kupić w sklepach ogrodniczych.
Jeśli nasze oczko jest małe należy w nim zamontować filtry, żeby woda była w ciągłym ruchu, jeśli większe, sprawdzą się kaskady wodne i małe wodospady. Żeby wzmocnić „efekt” naszego oczka możemy wokół niego zamontować oświetlenie solarne, swoje zadanie spełniają również lampy pływające po powierzchni oczka.
Jeśli chodzi o rośliny to niezbędne jest zadbanie o minimum trzy piętra roślin, dodatkowo rośliny rosnące nad brzegiem muszą mieć idealne warunki. Wśród roślin szczególnie sprawdzają się grzybienie, czyli popularne lilie wodne, przęstki pospolite, z roślin podwodnych wywłócznik okółkowy, a nadbrzeżnych kosaniec żółty, pałka wodna i tatarak.
Stworzenie oczka wodnego może i jest nieco czasochłonne, podobnie jak pielęgnacja, ale nie ma chyba nic lepszego, niż zachwyt gości zaproszonych do naszego idealnego ogrodu, nieprawdaż?






